Flag Counter
Blog > Komentarze do wpisu

Nadchodzi noc, czyli żegnaj Arktyko

Czwartek, 21 czerwca

Słońce: zajdzie dzisiaj, a właściwie jutro 52 minuty po północy.

Tempertaura: 8° C, ani śladu słońca.

Pozycja: droga do Molde

ok. 14:00

Kolejny dzień na morzu. Lubię dni na morzu, bo można nic nie robić i jeść cały dzień, w przerwach czytać albo poznawać nowych ludzi. Ciągle natykam się na kogoś, kogo nigdy wcześniej nie widziałam, ale kiedy w jednym miejscu jest ponad 2000 osób, to prawdopodobieństwo spotkania kogo nowego jest ogromne. Większość pasażerów już się wyluzowała, nawet Chińczycy zaczęli się uśmiechać i mówić "dzień dobry". 

Wielu ludzi przyjechało do Amsterdamu z odległych zakątków świata, żeby uczestniczyć w tym rejsie. Przyjechali specjalnie na ten rejs Australijczycy i Nowozelandczycy, Chińczycy i mieszkańcy Singapuru, RPA i para z Puerto Rico, nie wspominając o Jamajczykach, Amerykanach i silnej grupie Kanadyjczyków.

Załoga jest super i o ile nie są to drobne, wystraszone dziewczyny mające służbę w damskich toaletach, to każdy członek załogi jest zadowolony, kiedy może sobie pogadać i opowiedzieć swoją historię. A ja lubię słuchać...

brunch i nic dodać nic ująć

W każdym razie dziś "odbyło się" małe odstępstwo od rutyny: w największej statkowej restauracji San Marco organizowany był brunch. Spędziliśmy przy stole 4 godziny jedząc i gadając z japońsko-chińskim teamem z Singapuru i parą ze Szkocji o naszych krajach. Jeśli chodzi o moje wymagania, to Singapur zdecydowanie wygrał. Teraz już wiem, o co chodzi z tymi brunchami. Żarcie przerosło oczekiwania, wystrój sali, stołów, kelnerów był wspaniały, a towarzystwo... spokojnie wytrzymalibyśmy z nimi jeszcze ze 3 godziny.

ok. 16:00

Jak wiecie, przy każdej okazji wypatruję fontanny wody i wielkiego cielska. Siedziałam więc sobie na 10 pokładzie, penetrując wzrokiem powierzchnię morza i nagle wśród ciemnych fal zobaczyłam stado delfinów! Stado miało około 20 sztuk, były prawie czarne. Płynęły bardzo szybko z zachodu na wschód (oczywiście delfinem), wynurzały się tylko na chwilę, a potem było je widać przez moment tuż pod powierzchnią wody. Minęły statek od strony rufy, nie zwracając na niego najmniejszej uwagi, a wszystko to trwało kilkanaście sekund. Nie miałam pojęcia, że są tak szybkie, ale wiedziałam, że są piękne. Rzuciłam się do okna jęcząc z zachwytu, próbując wypatrzeć jakiegoś marudera, ale nie pojawiły się więcej. 

Przekroczyliśmy 66 stopień szerokości geograficznej północnej, czyli krąg polarny. Wraca lato.

ok. 17:30

Nareszcie słońce! Powierzchnia morza lśni jak wielka płachta brokatu. Wokół pustka. 

Tak wygląda słońce po kilku dniach nieobecności

Pierwsza po północy, na wysokości Trondheim.

Łowcy zachodów słońca

Właśnie zaszło słońce. Pierwszy raz od tygodnia. Wróciła noc.

Zachód słońca pierwszy raz od tygodniai zaszło

niedziela, 05 sierpnia 2012, e.urlik

Polecane wpisy